facebook google plus

"Wskazówki dla uczących się języków obcych"

Zalety wielojęzyczności i konsekwencje braku znajomości języków obcych

 

Irving Stone,  „Grecki skarb”,  wyd. 2011, opisuje sposoby uczenia się języków obcych Henryka Schliemanna – niemieckiego kupca, który odkrył Troję:

 
….”Przypomniała sobie, jak podczas jazdy pociągiem do Pireusu pan Lamprides wychwalał unikatową metodę poznawania nowych języków przez pana Schliemanna, który ucząc się obcego języka kładł przed sobą dwie książki, w tym jeden oryginał dzieła literackiego, i jedno tłumaczenie na taki język, jaki właśnie poznawał. Pan Schliemann czytał głośno w języku, który chciał opanować.
-Och…- westchnął Schliemann.- Myślimy i zachowujemy się inaczej w każdym języku, jakim się posługujemy. Kiedy piszę i mówię po niemiecku, wydaję się sobie surowy. W angielszczyźnie jestem uprzejmym światowcem. Używając francuszczyzny, staję się ironiczny. A jak brzmię po grecku, panno Zofio?
-Kiedy mówi pan po grecku, brzmi pan tak, jak my: jest pan wielkoduszny w rzeczach wielkich i uszczypliwy w małych. Lecz pisząc po grecku…- szukała właściwego słowa - … brzmi pan kosmopolitycznie.”
 
„Na pytanie: ‘Ile czasu należy poświęcić na kursach uniwersyteckich na naukę języków obcych?’, odpowiadam stwierdzeniem skierowanym przez Karola V do Franciszka I: ‘Z każdym nowym językiem otrzymuje się nowe życie.’  Przez poznawanie języków obcych krajów poznajemy ich literaturę, obyczaje, tradycje…”
 

Jakie wskazówki dla uczących się języków obcych daje Robert Stiller,  poliglota, jeden z najlepszych tłumaczy w Polsce?

 
„Słówka można spisywać na długich listach, byle nie po kolei: więc ani w porządku alfabetycznym, ani tematycznym. Bo musimy przyswoić sobie każdy wyraz z osobna i niezależnie od pozostałych. W im większej rozsypce i nieporządku zestawiamy je ucząc się na pamięć, tym lepiej. Po czym sprawdzając, które ze słów już opanowaliśmy, wybierajmy te, które z trudem i źle pamiętamy; układajmy z nich osobne, krótsze listy; i powtarzajmy je ze szczególną zajadłością. 
Najlepiej zaś umieszczać każde słowo na osobnej karteczce, a jego polski odpowiednik na odwrocie. Takie karteczki należy wciąż tasować i przerabiać je w coraz to innej kolejności; niekiedy wyłączać w osobne grupy słowa, które trudniej nam przyswoić, i tym zbiorom karteczek poświęcać szczególnie dużo wysiłku; na odwrotną stronę zaglądać tylko w razie potrzeby; i znów mieszać je tak, aby czasami wydobywać z pamięci polski odpowiednik obcego wyrazu, a czasami na odwrót. W innych miejscach karteczki można notować co trudniejsze formy gramatyczne, zwroty, inne znaczenia itd.  
Każdy zaś paradygmat (jak deklinacja, koniugacja, budowa zdania) ćwiczyć nie wciąż na tym samym przykładzie, lecz na dziesiątkach i setkach coraz to innych wyrazów.  
Tylko jedną grupę wyrazów warto od razu wyodrębnić i wkuwać ją pamięciowo na zapas: to spójniki, przyimki, główne przysłówki, wszelkie formy zaimków wskazujących i osobowych. Na nich bowiem spoczywa cała konstrukcja tekstu.  
I wreszcie ogólna zasada, od której w nauce języka prawie wszystko zależy: powtarzać i powtarzać aż do upadłego, w nieskończoność. Cokolwiek (słówko czy paradygmat) nie jest jeszcze całkiem zautomatyzowane, musi być powtórzone co najmniej raz albo i kilka razy dziennie. Dwa dni przerwy: i włożony wysiłek poszedł na marne, bo pamięć zaczyna się rozmywać i cofać. 
 
W ten sposób można pozbyć się całych języków.” 
 

A jak Pan Stiller uczył się języków obcych?

 
„Jako pedant i z wykształcenia językoznawca miałem skłonność do nauki metodycznej: moja równie chwytliwa jak nietrwała pamięć pozwala mi w ciągu tygodnia przeczytać i na ogół zapamiętać gramatykę nowego języka, tabele wyjątków itd. Mogę nauczyć się paruset słów dziennie, tak iż po tygodniu, mając około tysiąca wyrazów w pamięci, potrafię już czytać normalne teksty. Potem nad książką rozwijam to, sprawdzam, uzupełniam w szczegółach; po miesiącu czy dwóch takiej (dość katorżniczej) pracy mam już dość solidne podstawy języka i zaczyna się trwający odtąd latami, właściwe nigdy się nie kończący proces jego szlifowania i rozwijania, poznawania go wszerz i w głąb.” 
Podane fragmenty pochodzą  z tekstu Roberta Stillera ze strony marhan.pl
 
Bolesław Prus ,” Lalka”, Wyd. Greg, 2013
 
Suzin do Wokulskiego: „ Ja po francusku ani w ząb i po niemiecku też, więc trzeba mi człowieka takiego jak ty…
-Nie znam się na statkach.
-Bądź spokojny. Znajdziem tu inżynierów kolejowych  i morskich, i wojskowych…Mnie nie o nich chodzi, ale o człowieka, który by gadał za mnie – dla mnie.”
…” Wokulski, który musiał wyręczać w rozmowie Suzina i robił dużo notatek, dopiero przy tej pracy uspokoił się zupełnie”.
 

Zapytałam o wskazówki dla uczących się języków obcych tegoroczną maturzystkę, Natalię D., która zdawała angielski  i niemiecki, w obydwu przypadkach rozszerzone opcje.

 
- Skąd pomysł, żeby zdawać dwa rozszerzenia  z języków obcych?
- Stwierdziłam, że muszę ze względu na studia, zdawać minimum dwa rozszerzenia i wybrałam języki angielski i niemiecki, w których czułam się najpewniej. Wiedziałam  też, jaki ogrom pracy czeka mnie z innych przedmiotów, więc zdecydowałam się na  te, z których byłam  najmocniejsza. Dzięki temu miałam więcej czasu na polski i matematykę.
- Czy masz jakieś wskazówki jak uczyć się  języków do matury?
- Dużą przeszkodą niestety jest stres, mało czasu i fakt, że oprócz  języków trzeba się też przygotowywać z innych przedmiotów. A jest tego dużo. Z językami trzeba zacząć o wiele wcześniej, gdyż miesiąc przed maturą nikt  języka nie opanuje. Pomijam oczywiście wybitnych poliglotów, o których mowa wyżej.
-To  kiedy zaczęłaś się uczyć języków?
Śmiech – Jako dziecko. Mama zawsze powtarzała mi, że znajomość minimum 2 języków obcych to standard,  inaczej z nikim na  świecie się nie dogadam.
-Masz jakieś specjalne wskazówki?
-Podstawa to dobry i motywujący lektor. Od wielu lat chodziłam na kursy językowe w Cambridge School of English, miałam różnych lektorów i zawsze się zastanawiałam  skąd oni ich biorą?  Każdy był super! Pani lektorka, która prowadziła w Cambridge School of English  kurs przygotowujący do matury rozszerzonej z angielskiego,  miała piękny brytyjski akcent, niezwykle miły charakter i super podejście do nas, była zawsze przygotowana, no i zawdzięczam jej jedno: prawie wcale nie musiałam się uczyć samodzielnie tuż przed maturą z angielskiego.
-A jak uczyłaś się niemieckiego?
-A, to zupełnie inna sprawa. Spędziłam rok w niemieckiej szkole z internatem. Chodziłam też do liceum, które jest partnerem szkoły w Niemczech.
- Jeśli porównasz metody nauczania języków obcych w szkole państwowej, gdzie w klasie było średnio ilu  uczniów…?
-26 -28
- z metodami w Cambridge School of English, to jakie masz obserwacje?
Śmiech. – w moich grupach w CSOE nigdy nie było więcej osób niż 5-6. Prowadził je zawsze wykształcony i  przeszkolony metodycznie Native Speaker, była super atmosfera, uczyliśmy się poprzez gry, zabawy, dużo rozmawialiśmy i uczyliśmy się słownictwa. W grupie maturalnej były 4 osoby, więc to są po prostu dwa różne światy.
-Zdałaś  maturę?

-Zdałam, zdałam! W październiku zaczynam kierunek finanse w języku angielskim.

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem